niedziela, 3 czerwca 2012

live for today

Parę wydarzeń ostatnich dni uświadomiło mi, żeby nie wybiegać za bardzo w przyszłość. Bo pewnego dnia, całkowicie niespodziewanie i bez uprzedzenia, może wydarzyć się coś, co wywróci nasze życie do góry nogami. Oczywiście nie napisałam niczego odkrywczego, można by rzec że jest to wyświechtany frazes rodem z tanich poradników. A jednak, często się o tym zapomina w codziennej gonitwie.

A teraz do rzeczy:

W języku angielskim można powiedzieć: live for today - czyli w wolnej i nie jedynie słusznej interpretacji: żyj dniem dzisiejszym, zostaw przeszłość za sobą. Przeszłości nie da się zmienić a koncentrując się na teraźniejszości ma się wpływ na przyszłość.

Lub jak kto woli: traktuj każdy dzień jakby był ostatnim. Nie odkładaj niczego na jutro, bo może po prostu go nie być.

Jak mawiali starożytni: carpe diem lub seize the day jak mawiają Anglicy.

Bardziej prozaicznie i w nieco mniej filozoficznym kontekście mawiają też:
A stitch in time saves nine - czyli w wolnym przekładzie: Jeden szew na czas oszczędzi ci  dziewięciu, co oznacza, żeby nie odkładać niczego na później, bo to tylko pogarsza problem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz