Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Ania, nie Anna, czyli co za dużo to nie zdrowo

Korzystając z kilku wolnych dni obejrzałam nową serialową wersję" Ani z Zielonego Wzgórza", czyli produkcję Netflixa pod tytułem "Ania, nie Anna". Mój umysł spowolniony upałem liczył na lekką, niezobowiązującą podróż sentymentalną oraz ćwiczenie lingwistyczne (oglądałam w wersji oryginalnej, z angielskimi napisami). Seans całego pierwszego sezonu (czyli 7 odcinków) w związku z miłymi obowiązkami towarzyskimi rozciągnął się do trzech dni. Jestem świeżo po seansie i emocje oraz refleksje we mnie aż kipią.

Kadr z serialu "Ania, nie Anna", zdjęcie: Netflix
Serię o Ani znam głównie z dzieciństwa oraz z mini serialu kanadyjskiego z połowy lat 80-tych. Zapisał mi się w pamięci jako optymistyczny, nieco staroświecki opis losów osieroconej dziewczynki przygarniętej przez surowe, starzejące się rodzeństwo na tle przyrody i małomasteczkowej społeczności kanadyjskiej. Na studiach dowiedziałam się, że Maryla i Mateusz byli purytanami (czyli w dużym uproszczeniu bardzo …

Najnowsze posty

Ciągle to przeżywają

długi weekend

złośliwość rzeczy martwych

nic na siłę

nie lada gratka

wykręcać się

szara myszka

Mnie się należy

It doesn't pay to get on the wrong side of him

zmokła kura