czwartek, 13 czerwca 2013

Let me freshen your glass.

Są tacy uczniowie na których zawsze można liczyć. Poskarżyłam się dziś jednemu z moich uczniów, nazwijmy go M ;), że nie mam ostatnio weny do pisania bloga, na co M. oświadczył, że mogę opisać jakąś anegdotę z naszych lekcji. Dziękuję Ci, M. :)

Kontekst sytuacyjny:

Na poprzednich zajęciach zadałam M. ćwiczenie na rozumienie ze słuchu: Pan Thomphson zaprosił Pana Ishidę (swojego klienta) na turniej tenisowy. W czasie przerwy w meczu starają się podtrzymać rozmowę, która się nie klei.

Zaczynamy lekcję od sprawdzenia pracy domowej.
M: Dziwne jakieś to ćwiczenie. Dlaczego on chce mu wycierać okulary? Czy to ma coś wspólnego z tym 'red-carpet treatment' o którym mówiliśmy ostatnio?
Po dokładnej analizie zagadnienia okazało się że tok myślenia M. wyglądał następująco:

Wyrażenie 'Let me freshen your glass' oznacza (wg M.) 'pozwól że odświeżę ci okulary'. (Widocznie piłka tenisowa jest wyjątkowo szybka a oni siedzieli na tanich miejscówkach kategorii C...). Z tego wynika, że Pan Ishida jest ważnym klientem i należy mu się specjalne traktowanie. Taki korporacyjny full service dla kluczowych klientów.

Do dziś M.pamięta, że:
  • let me freshen your glass używamy, kiedy chcemy zapytać naszego gościa, czy życzy sobie dolewki (wina, soku czy innego napoju, w zależności od zawartości kieliszka);
  • red-carpet treatment jest to traktowanie kogoś jak bardzo ważną osobę. Wyrażenie to pochodzi od czerwonego dywanu, który jest rozwijany przed VIPem;
  • glass to nie to samo co glasses.
Kreatywnych mam uczniów, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz